Ty nie możesz przyjść do muzeum, muzeum przyjdzie do Ciebie

Nie mogą Państwo odwiedzać naszego muzeum dlatego chcemy zaproponować historię oleskiej dżumy z 1708 r. w odcinkach na naszym profilu. Tekst z książki Ewy Cichoń i Mirosława Dedyka „Kościół św. Rocha, Rozalii i Sebastiana w Grodzisku.

Rozdział piąty :

„Których ani lekarze zrozumieć nie mogli, chociaż w konscie lekarskim byli dobrze biegli”- lekarze zadżumionych oleśnian.

          W  dotkniętym niemal plagą egipską Oleśnie starano się organizować życie miejskie w czasie grozy. Najwięcej wysiłku wkładano w zabezpieczenie przed szerzeniem się choroby.  Z pewnością zabroniono hodowli trzody w mieście i  nakazano zbierania odpadów z ulic i usuwanie padliny. Miasto zamknięto, aby ludzie nie mogli opuścić ogniska zarazy. Odcięto je od reszty  świata wojskowym kordonem. Chorym opiekę lekarską fachową, jak na te czasy,  zapewnił rząd we Wrocławiu,  przysyłając  do Olesna 18 lipca 1708 r. dwóch  specjalistów. Przybyłym gdańskim lekarzom  Gottfriedowi Milde i Christianowi Hoelmann  towarzyszył zespół chirurgów i cyrulików. Zachowała się informacja o jednym z pomocników lekarzy: cyruliku – felczerze o nazwisku Scharf, który pozostał po epidemii w Oleśnie, ożenił się tutaj i założył we własnym domu łaźnię[1].  Sporządzony przez medyków pisemny raport dla Cesarsko – Królewskiego Nadurzedu stanowi  wiarygodne źródło historyczne[2].  Trzy lata po epidemii w 1711 r  ukazał się komentarz do niego   w okazjonalnej wrocławskiej publikacji dr. Johannesa Kanolda wydanej pod długim  tytułem:

 

Dokument z 18.08.1711 r. o powstaniu kościoła wotywnego pw. św. Rocha w Grodzisku

 „Einiger Medicorum Schreiben von der in Preussen An. 1708, in Danzig A.1709, in Rosenberg An.1708 und in Fraustadt An. 1709 grassireten Pest, Wie auch Von der wahren Beschaffenheit  des Brechens, des Schweisses /und der Pest- Schwären, sonderlich der Beulen: Und denn folglich  Von rechtem Gebrauch der Vomitoriorum und Sudoriferorum.  Breszlau Zu finden bey Esaiae Fellgiebels Wittib und Erben” – von Dr. Johannes Kanold, Breslau 1711 [3].

„ W niektórych wybranych pismach medycznych o panującej w Prusach w roku 1708 , w Gdańsku w roku 1709, w Oleśnie/Rosenberg w roku 1708 i w Fraustadt w roku 1709 dżumie, jak również o właściwościach wymiotów, potu i wysypki dżumy, szczególnie guzów: a następnie o prawidłowym użyciu pomieszczeń dla wymiotujących i wywoływaniu potów. Wrocław. Do wglądu w  Esaiae Fellgiebels Wittib i spadkobiercy”-Doktora Johannesa Kanolda, Wrocław 1711.

Tekst tej relacji umieszczony został  w jednym z numerów przedwojennego oleskiego periodyku „Rosenberger  Heimatkalender” :

„Von der Rosenbergischen Pest Anno 1708”

          Damit ich aber auch des Herrn Bruders gehabte Bemühung in transcribenda historia Pestis Dantiscanae, mit etwas gleichförmigen recompensire / so überbrieffe hiermit zugleich einen kurtzen Begrieff von der Anno 1708 zu Rosenberg im Fürstenthum Oppeln grassireten Pest; wie ich die circumstantias facti aus derer beyden Herrn Medicorum, Herr D. Mildes / und Herr D. Hölmanns Relationibus, so sie an das Hochpreißl. Kayserl. und Königl. Ober-Amt allhier / von ihrer daselbst verrichteten Pest-Function, abgefertiget; wie nicht weniger aus offt gepflogener -Conversation, und wiederholter Nachforschung / mit möglichstem Fleisse / gezogen und gesammelt habe.

Was demnach diese Pest überhaupt betrifft / so ist selbige gleichfals durch allerhand in einen Kasten gepackten Hauß- und Vorrath / von dem Dorfe Olschen [poln. Olszyna, Kreis Lublinitz] eingeschleppt worden; nachdem Anno 1707 die Variolae gleicher Gestalt häuffig grassiret hatten. Anfänglich ist sie gar gelinde / in Hundstagen aber hefftig / und Mense Augusto in dyun gewesen / so daß an einem Tage dieses Monaths auf die 19 Personen / welches die größte Zahl / gestorben.

Ums Aequinoctium automnale hat sie mercklich nachgelassen / und endlich im Winter fast gantz auffgehöret. Es sind von selbiger so wohl starcke / als schwache Leute / bald ex contagio bald ex animi Pathemate  zu anfangs vornehmlich gemeine Leute und Gesinde / denn Frauens-Personen / und folglich Manns-Leute / auch indifferenter Kinder / angefallen worden. Doch sind furchtsame / vor andern / wie nicht weniger Phlegmatici, sanguinei, und dergleichen / prae cholericis, fast übler dran gewesen. Einige sind alsbald niedergeworfen worden / andre / jam infecti, sind noch herumgegangen. So haben auch verschiedene die Pest mehr als einmal bekommen: Wie Herr D. H. selbst gleichfals einige mahl sich inficiret befunden / da er aber allezeit / bald im ersten Anfang / pro vocato  per Faucium cum Digitis irrationem,  Vomitu, sich liberiret / daß er nicht decumbiren dürffen. So sind auch Leute / die ulcera antiqua, Fonticulus, und Morbum venercum gehabt / von der Pest keines weges frey geblieben; doch ist von Podagricis  nichts observiret worden / weil dergleichen Patienten da nicht eben so wohl vorhanden seyn. Allemahl circa Plenilunium sind die meisten gestorben; wie nicht weniger auch tempestate humido-calida:   Das Wetter ist aber immer sehr unbeständig / bald regnich / bald helle / bald windig / gewesen. Andrfe morbi sporadici hat man eben nicht so vermercket. Und sollen über 860 Personen gestorben seyn / da sich die Zahl derer Inwohner etwa auf 1700 bis 1800 erstrecken soll.“

Test relacji w języku polskim:

 „ O oleskiej dżumie w 1708 r.

          Abym też staraniom pana brata w opisaniu historii dżumy gdańskiej, podobnie mógł uczynić zadość, tak przesyłam niniejszym krótki opis dżumy grasującej w 1708 r. w Oleśnie w księstwie opolskim, jako też fakty z relacji obu medyków pana D. Mildesa   i  D. Hölmannsa do Cesarsko-Królewskiego Nadurzędu, przez nich samych o przebiegu dżumy wydanej, który niemniej z często prowadzonych rozmów i wielokrotnych badań przy dużym wysiłku wywnioskowałem i zebrałem.

Co się natomiast tyczy tejże dżumy, została ona również przywleczona przez różne wszelkiego rodzaju w skrzyniach zapakowane zapasy (jadło i sprzęty) z wioski Olszyny [pol. okręg Lubliniec], po tym, jak w  1707 r.  ospa w podobnej  postaci  tam grasowała. Początkowo przebiegała (ona) łagodnie, ale w „pieskich dniach“ nasiliła się, a w miesiącu sierpniu tak, że jednego dnia tego miesiąca zmarło ok. 19 osób (co jest największą liczbą). Około równonocy jesiennej osłabła znacząco i wreszcie zimą całkiem wygasła. Zarażeni zostali zarówno silni, jak i słabi ludzie i czeladź ( w tym kobiety i mężczyźni, także różne dzieci). Lecz przed innymi w biedzie byli flegmatycy, sangwinicy i im podobni cholerycy. Niektórzy zostali wkrótce złożeni chorobą, inni w tym zarażeni, chodzili jeszcze. Tak więc niektórzy zarazili się dżumą więcej niż jeden raz. Jako pan D.  Hölmanns sam również kilka razy był się zaraził, jednak zawsze, zaraz na początku, że nie mógł on się położyć. Tak więc ludzie, którzy mieli stare wrzody lub choroby weneryczne, nie pozostali w żadnym razie wolni od dżumy, ale nie zaobserwowano żadnych symptomów podagry, gdyż tego rodzaju pacjenci nie występowali często. Jednakże około pełni księżyca większość z nich zmarła, jak i w czasie wilgoto-ciepłej burzy. Pogoda była jednakże bardzo niestała, to deszczowa, to słoneczna, to wietrzna. Innych sporadycznych zachorowań nie odnotowano. A ponad 860 osób miało umrzeć, jako że liczba (ich) mieszkańców miała wynosić 1700 do 1800”.

Z tekstu wynika, że przybyła z Olszyny do Olesna dżuma  początkowo miała łagodny przebieg, nasilając się w tzw.   „pieskich dniach”, w sierpniu osiągając szczyt, a zimą stopniowo  wygasając. Duża śmiertelność wskazywałaby na dżumę płucną lub tzw. dżumę czarną. Wpływ na liczbę zachorowań i długotrwałość epidemii miała niewątpliwie pogoda – deszczowa, wilgotna, wietrzna, a także pełnia księżyca i równonoc jesienna.  Nikogo nie oszczędzająca choroba zabrała ponad 860 osób, niektórych zarażając kilkakrotnie.  Wspomnieni lekarze pracujący w zakażonym Oleśnie  zasłużyli sobie na wdzięczną pamięć, dzięki ofiarnej posłudze cierpiącym w chorobie. Medycy wywoływali nadmierne poty i wymioty, w celu oczyszczenia organizmu. Można mniemać, że leczyli dniami i nocami z narażeniem własnego życia. Dr Hoelmanns kilka razy się zaraził chorobą, a wobec ogromu ludzkiego nieszczęścia „nie mógł się położyć”. Dobra ocena  starań obu lekarzy  znalazła swoje odzwierciedlenie w opinii  innych doktorów.   Oto fragment  sprawozdania z 1839 r. dr medycyny Heinricha Haesera:

„Sehr bald nach dem Ausbruche des Uebels schickte die Regierung zu Breslau zwei Aerzte nach Rosenberg, Dr. Milde und Dr. Hölmann, welche den 18ten Juli 1708 ankamen und sich mit der aufopferndsten Menschenliebe nicht allein der zahlreichen Pestkranken annahmen, sondern auch durch ihre Berichte an die Regierung, durch häufig angestellte Leichenöffnungen u. s. w. wesentlich zur näheren Kenntniss der Natur und Behandlung der Pest beitrugen” [4].

  „Wkrótce po wybuchu zarazy władze Wrocławia wysłały do Olesna dwóch lekarzy, dr Milde i d.r Hoelmanna, którzy  przybyli 18 lipca 1708 r. i  z ofiarną miłością  bliźniego zajęli się  nie tylko  licznymi  chorymi  na dżumę, ale też poprzez  sprawozdania dla rządu, poprzez częste sekcje zwłok itd. znacząco przyczynili się do bliższego poznania natury i sposobów leczenia dżumy”.

Lekarze  ci swoją postawą mimo poczucia bezradności wobec zaistniałej sytuacji byli przekonani o wartości życia ludzkiego, o tym, że za wszelką cenę należy nieść pomoc zarażonym, walcząc o godność i życie  człowieka zawieszonego  we wszechświecie wobec zarazy, wojny czy złych instynktów.

„Których ani lekarze zrozumieć nie mogli,

Chociaż w konscie lekarskim byli dobrze biegli

Bo już ani lekarstwa nic nie pomagały

Które to od nich ludziom dawane bywały”  [5].

[1]           J. Langer, Der Schwarze Tod in Rosenberg OS, w: „Ein Hauskalender“ ,  1953, s. 53-56.

[2]           W Gdańsku w roku 1709 dżuma pochłonęła 20 tys. ludzi na 50 tys. mieszkańców.

[3]               W. Rainer, Was man im Jahre 1711 über die Rosenberger Pest schrieb, w: „Rosenberger Heimatkalender“,  1940. s. 47-48.:

[4]             “Rosenberger Kreiszeitung“, Ilustrierte Monatsschrift für den Altkreis Rosenberg O/S, nr 11 (41), Nowember

                             2007.

[5]           J. Lompa, „Pieśni Ludu…., dz. cyt., s.148.