Ty nie możesz przyjść do muzeum, muzeum przyjdzie do Ciebie

Nie mogą Państwo odwiedzać naszego muzeum dlatego chcemy zaproponować historię oleskiej dżumy z 1708 r. w odcinkach na naszym profilu. Tekst z książki Ewy Cichoń i Mirosława Dedyka „Kościół św. Rocha, Rozalii i Sebastiana w Grodzisku.

 


Dżuma w 1708/1709 r.
„Popłoch bowiem ogarnął całe miasto. Bardzo tam zaciążyła ręka Boga. Ci, którzy nie umarli,
byli dotknięci guzami, błagalne więc głosy wznosiły się z miasta ku niebu”.

1 Sm 5, 12

1. „Gdyś na miasto Olesno włożył swe karanie, śmierć, wrzody i niemocy na pomiarkowanie””- czas trwania i pochodzenie dżumy.

Kluczowym źródłem historycznym do badań nad oleską dżumą z 1708 r. jest znaleziony w 1960 r. podczas prac remontowych kościoła św. Rocha dokument sporządzony w Oleśnie w dniu 6 XI 1710 r. Rękopis napisano w językach: polskim, niemieckim i łacińskim dla upamiętnienia – „Pro Memoria” oleskiego pomoru z 1708 r., który przyczynił się do powstania kościoła św. Rocha. Stanowi on jeden z najważniejszych materiałów do studiów nad ostatnią epidemią dżumy grasującej w Oleśnie w 1708 r. i na początku 1709 r.
Oto treść dokumentu z 6 XI 1710 r. w języku polskim:

 

„Na cześć y Chwałę Troycy Przenaswiętszey jedynemu Bogu, Bez Ewinego grzechu czystey Pannie Marjey, Świętym Bożym wplagę morową obranym jakożto S:Sebastjanowi, S. Rosaly, S.Rochowi. Bywszy za panowania (pleniss.Tit). Jego Exellenciey Pana, Jerzego Adama Franca. S. Rzim. Rzesze Hrabięcia z Gaszyna etc: Miasto Oleszno ciężką plagą morową nawiedzonej także w Roku 1708 od 18 Februarij, aże do 3. Decembris tegoż Roku, róznych obojey pełci, wielkich y małych, cudzych y kochanych Przyacjeli na 778 osób, ostatni valc oddali, y z tym mizernym Swiatem się pożegnali, gdzie pamietając niektorzi za Zywota swego, yak też y ci, ktorzi z Łaski Bożey won czas od Smierci ochronioni osobliwie, gdyż Przodkowie, podobną plagą w Roku 1630, utrapioni byli, a snadź umysł przes jakie wystawienie Domu Bożego mieli:) uczynili pospolna na ubłaganie majestatu Boskiego, nabożną Składkę, y legata, naco Drzewo zwysz wysoce wspomniona Wierzchność Miłościwa, z lassu Szonwaldskiego pozwolic raczyła, za czasu Vrzędu, y trzymającego Magistratu, Mądrych i Opatrznych Panow, Grzegorza Tlustka Bormistrza, Matthiasa Franca Frise, Jerzego Beslinga, a Marcina Millera, który w Roku 1709. in Decembri, z tem pożegnał się Swiatem, ten Kościół w Roku 1710 wystawic dali, do czego za Dozorcow obranj byli P. Marcin Stokłosa jako kościelny na ten czas, y Cechmistrz Obecny, a P. Mikolay Kornel Przysiężny, ktorzi wziawszy tę pracę na siebie Szczęśliwie wykonalj, Dey panie Boże zdrowie żywym a zmarłym lekie odpocznienie. Pro futura memoria Mathias Franc: Friese tempore pestis director et distributor notavit, de 6. Novembe. 1710. Pro Memoria: podczas teyże Contagiey wtutecznym Conventie wszyscy Xięża wymarli jednego Miesiąca, yakto JMX: Proboszcz Christophor, Xawery Biadon, X August Blazik, Przeor, X. Jacob Antonius Cwik, X. Joan Chrysostom Czekalski Administrator bonorum, X. Josephus Felix Abend Contionator praediens, Frater Georgi Augustin Ciosek Organarius, tylko sie jeden za wczasu pomiarkowawszy niebezpieczeństwo, to jest Xiądz Pancratius Fistel na majętności Convetskie schronil” .

Manuskrypt donosi, że gdy właścicielem Olesna był hrabia Jerzy Adam Franciszek von Gaschin, miasto zostało nawiedzone ciężką plagą morową od 18 lutego do 3 grudnia w 1708 r., która uśmierciła 788 ludzi obu płci, wielkich i małych, cudzych i kochanych. Uratowani od pomoru, wypełniając ślubowanie, postawili w 1710 r., utrzymywany z budżetu miejskiego, kościół na chwałę Trójcy Przenajświętszej, Panny Maryi i świętych patronów: Rocha, Rozalii i Sebastiana. Drzewo do jego budowy ofiarował z lasu szywałdzkiego właściciel miasta hrabia von Gaschin. Wspomniana też została dżuma z 1630 r., dla upamiętnienia której już wtedy mieszczanie zamierzali postawić jakiś kościół wotywny, do budowy tegoż jednak nie doszło. . Dokument podpisali: burmistrz Grzegorz Tlustek, radni: Matthias Franz Frise, Jerzy Besling, Marcin Miller, kościelny i cechmistrz gminy ( dozorca i opiekun kościoła z wyboru rady miejskiej) Marcin Stokłosa – (Stoklossa, Stokłossa), księgowy Mikołaj Kornel. Wymieniono także oleskich augustianów, którzy zmarli podczas epidemii: proboszcza Christophora Xawerego Biadonia, przeora i kronikarza Augusta Blazika, superiora konwentu Jacoba Antoniusa Cwika (Ćwika), administratora Joana Chrysostoma Czekalskiego, wikariusza konwentu Josephusa Felixa Abenda, brata organistę Georga Augustina Cioska. Przy życiu pozostał tylko jeden z zakonników Pancratius Istel (Fistel).
Dzięki temu tekstowi możemy dokładnie oszacować prawdopodobny okres trwania pomoru – od soboty 18 lutego do poniedziałku 3 grudnia 1708 r. Przypadki zgonów wywołanych przez zarazę wystąpiły jeszcze na początku 1709 r. Wynika to z zapisów Księgi Metrykalnej Rzymsko – Katolickiej Parafii Olesno z lat 1660-1732, znajdującej się w Archiwum Archidiecezjalnym we Wrocławiu, a także z Raportu przysłanych do Olesna medyków Gottfrieda Milde i Christiana Hoelmanna dla Cesarsko -Królewskiego Nadurzędu.

Natomiast w zapisie J. Lompy zakończenie epidemii miało nastąpić już w uroczystość Bożego Ciała.
„ W uroczystość Bożego Ciała usłyszeli pozostali przy życiu mieszkańcy na polach, jak grają dzwony kościelne w mieście. Uważali to jako wołanie, że anioł śmierci przestał dusić i że bez obawy mogą wrócić do miasta. Śpieszyli tam pełni radości, znaleźli w ulicach i domach wymarłych mieszkańców i widzieli, że dzwony same się kołysały.” Przyjęcie uroczystości Bożego Ciała za schyłkowy okres epidemii jest nieprecyzyjny, gdyż z wielu innych przekazów wynika, że największe nasilenie pomoru miało miejsce w sierpniu, a zaraza ustała dopiero zimą, w grudniu 1708 r. lub na początku 1709 r. Zaś samo bijące dzwony należy uznać za baśniowy aspekt tej legendy. Wszystkie tego typu opowiadania wywodzą się z podań ustnych, często przeinaczanych, mocno tkwiących jednak w pamięci potomków cudownie ocalałych oleśnian.
Skoro poznaliśmy czas trwania dżumy w Oleśnie, możemy poszukać odpowiedzi na pytanie: skąd do nas przybyła?
Wśród różnych przekazów dotyczących genezy epidemii, najpopularniejsze są te o wątkach legendarnych. Można je znaleźć w kronice J. Lompy:

-„W niedziele palmową 19 marca szedł pewien Polak do miasta na targ. Kiedy już był blisko miasta, upadł na ziemię i nagle zmarł. Grabarz, który go pochował, wziął jego odzież i nosił ją na własnym ciele, czym zaraził całe miasto”.

-„Według innej tradycji dżuma dostała się do miasta przez rosyjską skórę juchtową. Podróżujący kupiec przywiózł do miasta wóz skóry. Siostra ówczesnego proboszcza przy św. Michale o nazwisku Kosik wydana była za biednego szewca w Oleśnie. Obo-je mieszkali w domu przy stawie przed folwarkiem klasztornym, zwanym pralnią. Szewc prosił swego duchownego szwagra, by mu kupił te furę skóry. Proboszcz uczynił to chętnie. Kiedy szewc zaczął skórę kroić, zrobiło mu się niedobrze i zmarł. Wkrótce żona poszła za nim do grobu. Dom natychmiast zabito gwoździami. W jednym oknie wisiały korale zmarłej. Pasterze, którzy w pobliżu domu paśli bydło, zauważyli korale. By je wziąć w posiadanie, wybili szybę i wkrótce potem zmarli. Pa-niczny strach ogarnął mieszkańców. Postanowiono dom spalić. To się stało bezzwłocznie, jednak zadżumiony dym owiał miasto i stąd straszna choroba.”
Tekst zawiera jednak pewne nieścisłości. Po pierwsze błędnie została podana data początku zarazy- niedziela palmowa 19 marca. W roku 1708 niedziela palmowa była 1 kwietnia. Wspomniany wcześniej dokument znaleziony w sygnaturce kościoła św. Rocha podaje datę początku zarazy – 18 lutego, co potwierdza księga metrykalna parafii Olesno.
W drugiej wersji Lompa wymienia nazwisko proboszcza Kosik. Jeden z oleskich proboszczów nazywał się wprawdzie Tomasz Koschyk, ale administrował parafią w latach 1720-1730. W roku pamiętnej dżumy w 1708 r. proboszczem był Krzysztof Ksawery Biadon (Biadoń), a przeorem augustianów kronikarz Augustyn Blazik (Bła-zik).
Budzą także wątpliwości korale zawieszone w oknie. Skoro szewcowa była biedna, z pewnością nie posiadała korali. Mogła jednak otrzymać je od bogatego brata probosz-cza, ale tak cennej rzeczy nie wieszałaby w oknie, tylko zapewne skrzętnie schowała w skrzyni.
Kolejne zastrzeżenie budzi dym spalonego domu szewca, który owiał miasto i rzekomo rozniósł dżumę. Tymczasem postępowanie było właściwie, ponieważ wysoka temperatura niszczy zarazki dżumy. Od średniowiecza zapobiegano rozprzestrzenianiu się „morowego powietrza” przez palenie zarażonych domostw czy ubrań. Często na ulicach wzniecano wielkie ogniska i spalano w nich żywicę i rumianek, aby oczyścić powietrze. Uważano powszechnie, że chorobę wywołuje zepsute powietrze.

Z pierwszą wersją przyczyn epidemii odnotowaną przez Lompę koresponduje wzmianka o przyniesieniu do Olesna strasznej zarazy przez jakiegoś „Wandersmanna – wędrowca”, znajdująca się w „Śląskim rozprawianiu” Anny Myszyńskiej, a także w książeczce ku czci św. Rocha wydanej w Raciborzu w 1935 r.
„Kole Olesna jedyn Wandersmann przywlyk bodejś takoł zaraza, co w całyj łokolicy ludzie wymarli i zwiyrzanta pozdychały. W jednyj osadzie ludzie przeżyli, co feste do św. Rocha rzykali. W podziankowaniu postawiyli kościołek kaj do dzisiaj se łodpra-wioł nabożeństwa do św. Rocha i rzykoł ło wyzdrowienie. A blank starzi ludzie pa-miantają, iż piyrwyj pątnicy przikludzali do św. Rocha i swoje bydło jak stankało. Jak chtoś mioł jedna krowa, co wielką rodzina żywiła i jeszcze kąsek pola łobrobiyła, to nic dziwnygo ize do różnych świantych ludzie prosiyli ło pomoc. Przeca na Tierarzta nie mioł chto piyniadze, a na dochtorów tyż”.

„Im Jahre 1708 wurde die Stadt Rosenberg von einer schreclichen Pestseuche heim-gesucht, die von einem Handelsmann aus Polen eingeschleppt wurde.”

(„ W roku 1708 zostało miasto Olesno nawiedzone przez straszną zarazę dżumy, która została przywleczona przez handlarza z Polski”).

Nie można wykluczyć, że źródłem zarazy mogła być skóra lub wełna, którą sprzedali kupcy miejscowym na odbywających się targach oleskich. Jednak jeden z najbardziej
wiarygodnych materiałów źródłowych dla naszych poszukiwań wspomniany wyżej raport sporządzony przez medyków Gottfrieda Milde i Christiana Hoelmanna (Hölmann) dla Cesarsko-Królewskiego Nadurzędu donosi, że dżuma została przywleczona do Olesna z pobliskiej, leżącej w okręgu lublinieckim Olszyny:

„…von dem Dorfe Olschen [poln. Olszyna, Kreis Lublinitz] eingeschleppt worden; nachdem Anno 1707 die Variolae gleicher Gestalt häuffig grassiret hatten…“
„.. Z wioski Olszyny [pol.okręg Lubliniec] została przywleczona, po tym, jak w 1707r. ospa w podobnej postaci tam grasowała” …
Potwierdza to księga metrykalna oleskiej parafii, w której w rubryce zgonów pod zapisem „Mortorum Peste”- „śmierć od dżumy” w miesiącu lutym odnotowano kilka nazwisk przybyłych do Olesna właśnie z Olszyny. Z tej zarażonej już w 1707 r. miejscowości uciekło i osiedliło się w Oleśnie kilka osób: żydowska rodzina Krymschów, Józef i Marianna Rossoczanowie-Rossoczany, siostra Marianny Barbara Tkaczyk z mężem Walentym, służąca Krymschów – Marianna Kowalanka (Kowulanka) z Łyków. Skoro zaraza dotarła do Olesna z Olszyny, to najbardziej prawdopodobnym jej nosicielem okazał się żywy inwentarz, będący własnością uciekających stamtąd rodzin, a także przywiezione przez nich skrzynie z odzieżą domową i inne sprzęty . Raczej wątpliwe jest, aby pałeczki dżumy rozniesione zostały po mieście przez ludzi, uczyniły to wszechobecne pchły i szczury. Straszliwa zaraza najpierw zdziesiątkowała gryzonie, wywołując tzw. epizoocję (chorobę zakaźną szerzącą się wśród zwierząt dzikich i domowych na danym i określonym terenie), a następnie zbierała swoje żniwo wśród mieszkańców Olesna. Warunki sanitarne panujące w ówczesnych miastach (i w Oleśnie) sprzyjały rozprzestrzenianiu się epidemii. Gnój zalegał często przed domami, wyrzucano przed nie wnętrzności zabijanych zwierząt, zgniłe warzywa i inne nieczystości. Lompa, opisując Olesno, podaje : „…bruk uliczny był w bardzo złym stanie, przed domami w rynku leżały wielkie sterty drewna opałowego i budulca, kamieni, wozów, desek…. Zaułki napełnione gnojem były trudne do przejścia. Na ulicy prowadzącej z Rynku na Rynek Solny były głębokie doły, które mieszczanie napełniali perzem i ściółką leśną dla uzyskania większej ilości obornika” . W takim stanie zaniedbania i brudu miasto było prawdziwą wylęgarnią szczurów i innych gryzoni, roznoszących zarazki dżumy.
Na podstawie dokumentu z 6.11.1710 r. przyniesiona z zarażonej Olszyny dżuma panowała w Oleśnie przez 288 dni – od 18 lutego do 3 grudnia 1708 r. Według relacji medyków 345 dni. Trwała więc prawie rok, stając się dla oleśnian wydarzeniem niemal apokaliptycznym.
„ z Twojego wyroku Tysiącznego siedemsetnego i osmego roku, Gdyś na miasto Olesno włożył swe karanie…”

cdn.